Co czwarty dłużnik, który trafia po profesjonalną pomoc, wcześniej próbował negocjować z bankiem na własną rękę. Większość z nich nie tylko straciła cenny czas — straciła też realną szansę na lepsze warunki ugody. Powodem były mity, które uporczywie krążą w internecie i w rozmowach ze znajomymi.
Dlaczego dłużnicy próbują negocjować sami?
Motywacje są bardzo ludzkie i zrozumiałe. Wstyd przed przyznaniem się komukolwiek do problemów finansowych. Przekonanie, że „to proste — wystarczy zadzwonić”. Niechęć do ponoszenia dodatkowych kosztów w sytuacji, gdy i tak brakuje pieniędzy na podstawowe rachunki.
Problem polega na tym, że negocjacje z bankiem to nie rozmowa z sąsiadem. Banki mają wyspecjalizowane działy windykacji i restrukturyzacji zatrudniające ludzi, którzy prowadzą dziesiątki takich rozmów dziennie. Dłużnik dzwoniący po raz pierwszy w życiu startuje z pozycji fundamentalnej nierównowagi — informacyjnej, doświadczeniowej i emocjonalnej.
Co więcej, wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu. Według danych BIK, ponad 2,8 miliona Polaków ma przeterminowane zobowiązania kredytowe. Znaczna część z nich próbowała rozwiązać problem samodzielnie — z marnym skutkiem. Poniżej obalamy 6 najczęstszych mitów, które skutecznie blokują drogę do realnego oddłużenia. Każdy z nich opieramy na faktach, danych i doświadczeniu z ponad 2 847 spraw oddluzeniowych, które prowadziliśmy od 2019 roku.
Mit 1 — „Wystarczy zadzwonić i poprosić o umorzenie”
Fakt: Bank nie umarza długów przez telefon. Proces negocjacji ugodowych to wieloetapowa procedura wymagająca pisemnego wniosku, szczegółowej dokumentacji finansowej i argumentacji opartej na konkretnych danych liczbowych.
Typowy telefon dłużnika brzmi: „Nie stać mnie na raty, proszę o umorzenie.” Odpowiedź banku jest prawie zawsze taka sama: „Proszę złożyć wniosek pisemnie.” I właśnie tu kończy się ponad 80% samodzielnych prób. Dłużnik nie wie jaki wniosek napisać, w jakim formacie, do jakiego działu go skierować i jakie załączniki dołączyć.
Co naprawdę wymaga bank?
Kompletna dokumentacja negocjacyjna obejmuje: zaświadczenie o dochodach lub oświadczenie majątkowe, szczegółową listę wszystkich zobowiązań z kwotami i terminami, miesięczny budżet domowy, konkretną propozycję nowego harmonogramu spłat oraz pisemne uzasadnienie ekonomiczne dlaczego dotychczasowe warunki są niemożliwe do realizacji. Bez tego wniosek trafia na dno kolejki — albo wprost do kosza.
Profesjonaliści wiedzą nie tylko jakie dokumenty przygotować. Wiedzą też jak sformułować wniosek, żeby trafił do właściwego działu decyzyjnego i został potraktowany jako priorytet — a nie jako kolejna prośba bez pokrycia. To kwestia znajomości wewnętrznych procedur banku, do których dłużnik po prostu nie ma dostępu.
Mit 2 — „Wynegocjuję tyle samo co profesjonalista”
Fakt: Dane mówią coś zupełnie innego. Średnie umorzenie przy samodzielnych negocjacjach wynosi 10-15% kapitału. Przy negocjacjach prowadzonych przez doświadczoną firmę oddłużeniową ten wskaźnik sięga 34% i więcej.
Skąd ta przepaść? Profesjonalista zna wewnętrzne polityki restrukturyzacyjne poszczególnych banków. Wie, w którym momencie roku bank jest najbardziej skłonny do ustępstw — na przykład pod koniec kwartału, gdy zamyka wyniki finansowe. Zna limity decyzyjne na poszczególnych szczeblach organizacji. Ma wypracowane relacje z działami restrukturyzacji i wie, do kogo kierować sprawę.
Porównaj to z sytuacją dłużnika. Rozmawiasz z bankiem po raz pierwszy, pod presją emocji, bez znajomości procedur wewnętrznych i bez jakiegokolwiek punktu odniesienia. To jak samodzielna obrona w sądzie zamiast wynajęcia adwokata — technicznie masz prawo, praktycznie ryzykujesz znacznie gorszym wynikiem.
Przeliczmy to na pieniądze. Różnica między 15% a 34% umorzenia przy długu 100 000 zł wynosi 19 000 zł. Tyle może kosztować „oszczędność” na profesjonalnej pomocy. Przy większych kwotach proporcje są jeszcze bardziej wymowne. Przykładowo, przy zobowiązaniu 200 000 zł różnica między samodzielnym a profesjonalnym umorzeniem może sięgnąć nawet 38 000 zł — wielokrotnie więcej niż koszt profesjonalnej usługi.
Mit 3 — „Najgorsze co się stanie to odmowa”
Fakt: Odmowa to nie najgorszy scenariusz. Znacznie gorsze jest to, co nieświadomie ujawniasz bankowi w trakcie rozmowy — i co bank wykorzysta przeciwko Tobie w przyszłości.
Każda rozmowa z bankiem jest nagrywana i protokołowana. Jeśli powiesz „mam oszczędności, ale wolałbym ich nie ruszać” — bank to zanotuje. Jeśli wspomnisz o dodatkowych dochodach, nieruchomości współmałżonka albo planowanym spadku — ta informacja zostanie wykorzystana przy ocenie Twojej zdolności do spłaty. I to nie tylko w bieżących negocjacjach, ale we wszystkich przyszłych kontaktach.
Pułapka informacyjna
Dłużnicy pod wpływem stresu mówią za dużo. Ujawniają informacje o ukrytym majątku, dochodach partnera, planowanych transakcjach czy oczekiwanym spadku. Bank skrupulatnie archiwizuje te dane i sięga po nie przy każdej kolejnej interakcji. To co powiesz dziś, może skutecznie zablokować lepszą ugodę za pół roku — bo bank będzie wiedział, że stać Cię na więcej niż proponujesz.
Profesjonalny negocjator wie dokładnie jakie informacje przekazać, a jakie zatrzymać. Wie jak odpowiadać na pytania banku bez odsłaniania kart. To kompetencja wymagająca lat praktyki, której nie nabędziesz z poradnika w internecie ani z filmiku na YouTube.
Mit 4 — „Im dłużej czekam, tym lepszą ugodę dostanę”
Fakt: Czas nie pracuje na korzyść dłużnika. Pracuje na korzyść banku — i przede wszystkim na korzyść rosnącego zadłużenia.
Weźmy konkretny przykład. Dług o wartości 50 000 zł przy odsetkach ustawowych za opóźnienie (11,25% rocznie w 2026) rośnie o ponad 460 zł miesięcznie. Po roku to dodatkowe 5 625 zł. Po dwóch latach — ponad 11 000 zł dopisanych do kapitału, od którego naliczane są kolejne odsetki. Efekt kuli śnieżnej jest bezlitosny i nie ma dolnej granicy.
Ale narastające odsetki to nie jedyne ryzyko. Im dłużej zwlekasz, tym większa szansa, że bank sprzeda Twój dług firmie windykacyjnej lub funduszowi sekurytyzacyjnemu. Taki podmiot kupuje dług za 5-10% wartości nominalnej i negocjuje zupełnie inaczej niż bank — agresywniej, bez presji regulacyjnej KNF i z jednym celem: maksymalny zysk na zakupionej wierzytelności.
Wczesne działanie jest jednym z najsilniejszych argumentów negocjacyjnych. Jak opisywaliśmy w artykule o negocjacjach mniejszych rat z bankiem, im szybciej rozpoczniesz rozmowy, tym więcej masz do zaoferowania — i tym więcej możesz zyskać. Bank woli zamknąć sprawę szybko niż czekać latami na niepewny wynik egzekucji.
Mit 5 — „Jeden telefon załatwi sprawę”
Fakt: Średni proces negocjacji ugodowych trwa od 2 do 6 miesięcy. To nie jednorazowa rozmowa, lecz seria kontaktów, wymiana dokumentów, propozycje i kontropropozycje wymagające cierpliwości, konsekwencji i strategicznego myślenia.
Typowy przebieg profesjonalnych negocjacji wygląda następująco:
- Analiza kompleksowej sytuacji dłużnika i przygotowanie strategii negocjacyjnej (1-2 tygodnie)
- Złożenie pisemnego wniosku z pełną dokumentacją do właściwego działu banku (3-5 dni)
- Bank analizuje wniosek i przygotowuje wewnętrzne stanowisko (2-4 tygodnie)
- Pierwsza propozycja banku — standardowo niekorzystna, testująca determinację dłużnika
- Kontropropozycja z merytoryczną argumentacją i danymi rynkowymi (1-2 tygodnie)
- Kolejne rundy negocjacji — zwykle 2-3 iteracje (2-6 tygodni)
- Finalna ugoda, weryfikacja prawna warunków i podpisanie dokumentów
Dłużnik próbujący załatwić sprawę jednym telefonem porzuca proces na etapie 4. Pierwsza propozycja banku wydaje mu się niesprawiedliwa i zniechęca do dalszych rozmów. Nie wie, że to standardowa taktyka negocjacyjna — i że prawdziwe ustępstwa banku zaczynają się dopiero po drugiej lub trzeciej rundzie, gdy obie strony poznają swoje realne stanowiska i granice kompromisu. Cały ten czas dłużnik żyje w stresie, odbiera telefony od windykacji i patrzy jak rosną odsetki. Profesjonalista przejmuje ten ciężar — dłużnik może wreszcie spać spokojnie.
Mit 6 — „Bank i tak nic nie umorzy — to strata czasu”
Fakt: Banki umarzają miliardy złotych rocznie. To nie akt dobrej woli — to czysta matematyka korporacyjna wsparta presją regulacyjną Komisji Nadzoru Finansowego.
Dla banku odzyskanie 66% długu w ramach szybkiej ugody jest bardziej opłacalne niż kilkuletnia egzekucja komornicza. Postępowanie egzekucyjne pochłania 15-20% wartości w kosztach — opłaty komornicze, sądowe, koszty obsługi prawnej i administracyjnej. Do tego dochodzi ryzyko, że komornik i tak nie odzyska pełnej kwoty, bo majątek dłużnika jest ograniczony.
Szybka ugoda pozwala też zamknąć pozycję NPL (Non-Performing Loan — kredyt nieobsługiwany) w bilansie banku. To kluczowe z perspektywy wymogów kapitałowych nadzoru finansowego. Im mniej NPL-i w portfelu, tym lepiej oceniany jest bank przez KNF, agencje ratingowe i rynek.
Rekomendacje KNF wprost zachęcają banki do polubownego rozwiązywania sporów z dłużnikami. Jak szczegółowo analizowaliśmy w artykule dlaczego bank woli ugodę od komornika, ekonomiczna logika ugody jest korzystna dla obu stron — to gra o sumie dodatniej.
Paradoks tego mitu jest bolesny: dłużnik rezygnuje z negocjacji bo wierzy, że bank odmówi — podczas gdy bank czeka na sensowną, dobrze uzasadnioną propozycję, żeby móc zamknąć sprawę i oczyścić bilans.
Kiedy samodzielne negocjacje mogą zadziałać?
Dla pełnego obrazu warto zaznaczyć, że istnieją sytuacje, w których samodzielne negocjacje mają sens i mogą przynieść dobre rezultaty:
- Jeden niewielki dług (do 10 000 zł) u jednego wierzyciela — prosta sytuacja o stosunkowo niskiej stawce finansowej
- Świeże opóźnienie (1-3 miesiące) — bank jeszcze nie przekazał sprawy do windykacji zewnętrznej i jest otwarty na szybkie, polubowne rozwiązanie
- Masz gotówkę na jednorazową spłatę — propozycja „80% kwoty od ręki w zamian za umorzenie reszty” jest konkretna i bardzo atrakcyjna dla banku
- Posiadasz doświadczenie negocjacyjne — np. z prowadzenia własnej firmy, pracy w finansach lub branży prawniczej
We wszystkich pozostałych przypadkach — przy wielu wierzycielach, wysokich kwotach, zaawansowanej windykacji lub braku doświadczenia negocjacyjnego — profesjonalna pomoc daje statystycznie znacząco lepsze rezultaty. Nasza praktyka obejmująca ponad 2 847 klientów potwierdza, że średnie umorzenie przy profesjonalnych negocjacjach wynosi 34% wartości zobowiązania.
Każda sytuacja jest indywidualna — skonsultuj z ekspertem zanim podejmiesz decyzję. Sama konsultacja nic nie kosztuje, a może zaoszczędzić tysiące złotych i miesiące niepotrzebnego stresu.
Wystarczy 15 minut rozmowy z ekspertem, żeby ocenić Twoją sytuację i wskazać realistyczne opcje. Nie musisz podejmować żadnej decyzji od razu — ale przynajmniej będziesz wiedział, jakie masz możliwości i ile naprawdę możesz zyskać na profesjonalnych negocjacjach.
Pełne omówienie tego zagadnienia znajdziesz w przewodnik po ugodzie konsumenckiej 2026.