Każda z tych historii zaczęła się od tego samego miejsca, w którym być może jesteś teraz: bezsenność, strach przed telefonem, poczucie, że nie ma wyjścia. Każda z tych osób myślała, że ich przypadek jest beznadziejny. A jednak – wyszli z tego. Z domem. Z godnością. Z nowym początkiem.
Historia #1: Tomasz – 120 000 zł długu po rozwodzie
Tomasz, 47 lat
Kierownik magazynu, Wrocław
Rozwód połączony z podziałem majątku zostawił Tomasza z kredytem hipotecznym, dwoma kredytami konsumpcyjnymi i kartą kredytową. Żona zabrała oszczędności, a on został z ratami. Po roku od rozwodu zaczął brać chwilówki, żeby „dotrwać do pierwszego". Spirala się rozkręciła.
Mieszkanie zostało. Tomasz ma jasny plan spłaty. Związek przetrwał – partnerka mówi, że szanuje go bardziej po tym, jak zobaczył problem i szukał rozwiązania. Syn wie o sytuacji i jest dumny z taty, że sobie poradził.
Historia #2: Marta – 67 000 zł w pętli chwilówek
Marta, 34 lata
Pielęgniarka, Poznań
18 pożyczek w 14 firmach. Zaczęło się od awarii samochodu – 3 000 zł chwilówki. Potem przyszła choroba mamy, dodatkowe wydatki. Każdy nowy dług był na spłatę poprzedniego. W szczytowym momencie płaciła 6 200 zł miesięcznie samych rat – przy zarobkach 5 800 zł.
18 pożyczek zamienione na jedną ugodę. Rata spadła z 6 200 zł do 950 zł. Marta wróciła do normalnego życia – ma czas dla mamy, nie bierze dodatkowych dyżurów „z rozpaczy". Planuje wakacje – pierwsze od 4 lat.
Historia #3: Krzysztof i Anna – 185 000 zł wspólnego długu małżeńskiego
Krzysztof (52 l.) i Anna (49 l.)
Przedsiębiorca + nauczycielka, Łódź
Firma Krzysztofa upadła w pandemii. Zostały długi – kredyt firmowy, leasing, zobowiązania wobec dostawców. Wszystko zabezpieczone ich wspólnym domem. Anna dowiedziała się o skali problemu, gdy przyszło pismo z banku o wypowiedzeniu umowy. Byli o krok od licytacji.
Dom nie został zlicytowany. Dług zredukowany o prawie 50%. Krzysztof znalazł pracę na etacie – mówi, że to ulga po stresie prowadzenia firmy. Anna awansowała na wicedyrektora. Spłacają 2 100 zł miesięcznie – razem dają radę.
Historia #4: Ewa – samotna matka, 43 000 zł i strach o dzieci
Ewa, 38 lat
Księgowa, Gdańsk
Po odejściu męża została sama z dwójką dzieci (8 i 12 lat). Alimenty przychodziły nieregularnie. Kredyt na samochód, karty kredytowe, pożyczka na remont – wszystko narastało. Największy strach? Że dzieci zobaczą komornika pod drzwiami.
Rata 700 zł miesięcznie, którą Ewa może spokojnie płacić. Komornik nigdy nie zapukał. Dzieci nie wiedzą o szczegółach – wiedzą tylko, że mama poradziła sobie z „dorosłymi problemami". Ewa mówi, że odzyskała radość z bycia mamą.
Co łączy te wszystkie historie?
Każdy odkładał działanie
Tomasz – 2 lata. Marta – 3 lata. Krzysztof – rok. Ewa – 18 miesięcy. Wszyscy żałują, że nie zaczęli wcześniej.
Każdy myślał, że jest sam
Ukrywanie problemu przed bliskimi pogłębiało stres. Rozmowa – choć trudna – była przełomem.
Każdy bał się, że jest za późno
Nigdy nie jest za późno, dopóki masz jakikolwiek dochód i chęć spłaty. Wierzyciele wolą ugodę niż egzekucję.
Każdy zachował to, co najważniejsze
Dom, rodzinę, godność. Nie stracili wszystkiego – straciliby, gdyby nie działali.
Czy Twoja historia może mieć podobny finał?
- Masz jakikolwiek dochód – pensja, emerytura, renta, działalność
- Chcesz spłacać – wierzyciele to widzą i doceniają
- Jesteś gotowy na kompromis – nie oczekujesz 100% umorzenia
- Podejmiesz działanie – sam fakt, że tu jesteś, to pierwszy krok
Żadna z tych osób nie była „idealna". Tomasz ukrywał długi. Marta brała kolejne chwilówki. Krzysztof ryzykował dom rodziny. Ewa płakała zamiast działać. Ale każdy z nich w końcu zrobił ten jeden krok – poprosił o pomoc.
Jeśli czujesz się tak jak oni na początku – przeczytaj też: Jak przestać bać się telefonu i odzyskać spokój oraz Jak powiedzieć rodzinie o długach.
Twoja historia może być następna
Bezpłatna konsultacja nic nie kosztuje. Wysłuchamy, przeanalizujemy, pokażemy opcje. Pierwszy krok jest najtrudniejszy – ale go już zrobiłeś, czytając to.
Umów bezpłatną konsultację